WOLNOŚĆ, A PRZEZNACZENIE W GWIEZDNYCH WOJNACH

„Pamiętaj, siła Jedi z Mocy płynie. Lecz uważaj. Gniew, strach i agresja. Ciemną Stroną są. Gdy raz na ścieżkę ciemnej strony wejdziesz, na zawsze Twoje przeznaczenie zdominuje.

– Mistrz Yoda w rozmowie z Lukiem Skywalkerem w „Powrocie Jedi”.
Tłumaczenie, edycja i korekta:
Kaelder Dherven

Wyobraź sobie, że jesteś w stanie dostrzec swą przyszłość, czyli to co wydarzy się za kilkanaście lat, bądź też w ciągu kilku najbliższych godzin. Wydarzenie, którego konsekwencje będą dostrzegalne, nawet po wielu latach i nieodwracalnie doprowadzą do zmiany w nas samych. W Gwiezdnych Wojnach często mamy do czynienia z podświadomym dokonywaniem wyboru, a tym samym wiarę w coś co my nazywamy przeznaczeniem, w powszechnym mniemaniu występującą jako podszepty Mocy. Mistrz Qui-Gon Jinn w Mrocznym Widmie przyprowadza dziewięcioletniego chłopca, ostatnio wypuszczonego z niewoli i odebranego matce, przed Radę Jedi, by wymóc możliwość szkolenia tego dziecka w ścieżkach Mocy. Gdy Rada odmawia szkolenia go, Mistrz Jedi z uporem deklaruje: „On jest Wybrańcem. Musicie to widzieć”. Na co, Mistrz Yoda odpowiada: „Pełna niewiadomych przyszłość chłopca jest”. Chłopcem tym jest oczywiście Anakin Skywalker – przyszły Darth Vader – określenie go jako „Wybrańca”, wzięło się z przepowiedni Jedi, odnoszącej się do Anakina „jako tego, który przyniesie równowagę w Mocy”. Około trzydziestu pięciu lat po tych wydarzeniach, syn Anakina, Luke, niemal ukończył swe szkolenie na Rycerza Jedi. Po śmierci Obi-Wana Kenobiego i Yody, Luke został „ostatnim z Jedi”, a co za tym idzie także „ostatnią nadzieją”. Galaktyka bowiem musiała zostać ocalona przed wciąż nasilającą się despotyczną siłą Ciemnej Strony Mocy z której korzystali Darth Vader i Imperator Palpatine. Yoda mówił jednak Luke’owi, że zostanie on Jedi tylko i wyłącznie, gdy zmierzy się z Vaderem po raz drugi (ich pierwsza potyczka, jak wiemy skończyła się kiepsko dla Luke’a i jego towarzyszy!). Luke jednak sprzeciwia się zabiciu swego ojca. Wtedy to pojawia się postać Obi-wana w Mocy, która odpowiada: „Nie uciekniesz przed swoim przeznaczeniem. Musisz zmierzyć się z Darthem Vaderem ponownie”. Te sceny, jak i zresztą wiele innych w sadze, rodzą całkiem interesujące pytania filozoficzne dotyczące wolności i moralnej odpowiedzialności przed jaką stają nie tylko bohaterowie, lecz także i my w naszym życiu codziennym.

Co dla Anakina znaczyło bycie Wybrańcem? Czy w jego przypadku możliwe jest niedopełnienie przepowiedni? Czy Anakinowi przeznaczono już wcześniej upadek w czeluścia Ciemnej Strony Mocy? Czy Luke musiał dźwigać na swych ramionach brzemię ocalenia galaktyki, do niedawna będąc zwykłym chłopcem na farmie wujostwa, albo Anakin wybrać sprzymierzenie się z Imperatorem? Czy Luke mógł pozostać na Tatooine i żyć, opiekując się farmą swego wuja zamiast podążać za Obi-wanem?

Przeznaczenie Anakina Skywalkera wydawało się być wyznaczone jeszcze przed jego urodzeniem. „Kim był jego ojciec?” pyta Qui-gon po ujrzeniu niezwykłego potencjały Anakina w Mocy. Jego matka, Shmi, odpowiada: „Nie było ojca. Urodziłam go, wychowałam… Nie potrafię wytłumaczyć jak to się stało.” W tym momencie Qui-gon uprzytamnia sobie, że Anakin może być Wybrańcem, o którym mówi przepowiednia Jedi. Od tej pory Qui-gon zaczyna wierzyć w przeznaczenie Anakina, nawet udowadnia to Obi-wanowi, prosząc go ostatnim tchnieniem, by ten wyszkolił go na Rycerza Jedi. Przekonanie Qui-gona co do Anakina, jest jednak tylko przekonaniem, o którym Mistrz Yoda mówi, jako o niepewnej przyszłości chłopca.

Dla nas przyszłość również owiana jest tajemnicą. Zwykle – pomijając wiarę niektórych ludzi w kryształowe kule i karty Tarota – nie posiadamy zdolności przewidywania tego co ma nastąpić w najbliższym czasie. Nawet najbardziej zdolni Jedi, nie posiadają ugruntowanej wiedzy na temat przyszłości. Gdy Luke ma wizję Hana i Leii cierpiących na Bespinie pyta Yodę: „Czy umrą?”. Jeśli jakikolwiek Jedi jest w stanie widzieć wyraźnie przyszłość, powinien to być zdaniem niektórych, najstarszy, najmądrzejszy, najbardziej zielony, a co za tym idzie najsilniejszy spośród nich. Jednak nawet Yoda potrafi tylko odpowiedzieć: „Zobaczyć ciężko jest. Zawsze w ruchu przyszłość jest.” Może to brak pewności, dotyczącej naszej wiedzy na temat przyszłości, pozwalając nam dobrowolnie wybrać, które wydarzenie zostanie przedsięwzięte, aby określić naszą przyszłość. Choćby wtedy, gdy Luke bohatersko, aczkolwiek nierozmyślnie, postanawia wcześniej zakończyć swój trening i opuścić Dagobah, by pospieszyć na pomoc swym przyjaciołom. Oczywiście, my nigdy nie zrównujemy ignorancję z wolnością. Cierpiąc pod wpływem złudzenia, że jest się wolnym, ponieważ nie znałeś swej przyszłości, nie jest tak samo dobre posiadanie nieokreślonej przyszłości, przyszłości jeszcze nie uformowanej. Okazuje się jednak, że jedna istota w galaktyce Gwiezdnych Wojen wydaje się mieć całkiem jasny pogląd na temat tego, co niesie za sobą przyszłość. Ktokolwiek napisał przepowiednię Jedi, gdy Anakin wypełniał ją jako Vader, zabijając Imperatora Palpatine’a w Powrocie Jedi, ten wizjoner przynajmniej w tym przypadku miał „boskie widzenie” przyszłości i to właśnie ta perspektywa pozwala wznieść pytanie odnoszące się do rzeczywistości Anakina, tak samo jak i naszej.

W naszej galaktyce, wielu wyznawców religii – głównie Ci wychowani w tradycji chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej – uważają Boga za wszystko wiedzącego i rozumieją boską nieskończoną wiedzę, do której zalicza się nieomylność w przewidywaniu przyszłości. Jeśli więc Bóg od dawna wie wszystko na temat naszej przyszłości, rozpatrując ją pod wieloma aspektami; niemożliwością byłoby, aby dana czynność się nie odbyła. Nawet w przypadku wyboru pomiędzy pracą nad tym tekstem (nie tylko tyczy się to samego autora, ale także pracą nad tłumaczeniem przeze mnie – przyp. tłum.), a oglądaniem jakiegoś ciekawego filmu w telewizji, Bóg wiedział, że dokonam właściwego wyboru, tak więc popracuję nad pisaniem. W związku z tym, czy faktycznie mój wybór był moim własnym wyborem, czy z góry ustalonym scenariuszem? Aby podejść do tego pytania, musimy zrozumieć nieco boską naturę. Obaj, zarówno św. Augustyn (354-430r. p.n.e.) i św. Tomasz z Akwinu (1225-1274r. n.e.) – dwójka najbardziej wpływowych chrześcijańskich filozofów epoki średniowiecza dowodzą, że niezbyt wiele możemy powiedzieć o naturze Boga, ze względu na to, iż jest zbyt odległa od naszego pojmowania. Nie mniej jednak, są pewne rzeczy których są pewni, chociażby to, czym Bóg nie jest. Dla przykładu, obaj twierdzą, że Boga nie ma „w czasie”. Św. Tomasz odnosi się tutaj do Arystotelesa, który twierdził, że czas jest miarą ruchu. Nie może być mowy o czasie, jeśli nie ma ruchu; nie możemy też mówić o ruchu, jeżeli nie ma wszechświata z podmiotami znajdującymi się w nim, które są w ruchu – zupełnie tak samo jak Moc, która wymaga żyjących istot, aby istnieć. | Bóg, jednakże, musi istnieć poza wszechświatem, ponieważ on stworzył wszechświat i wszystkie zamieszkujące je stworzenia. To oznacza także, że Bóg może istnieć, nawet jeśli nie ma wszechświata. Jeżeli czas wymaga istnienia wszechświata zawierającego rzeczy będące w ruchu, i Bóg może istnieć bez takiego wszechświata. Musi on istnieć więc, poza czasem – a to oznacza, że jest on wieczny. |

Jak wyglądałoby istnienie wieczne – żyjące poza czasem? Doświadczamy przejścia czasu w sposób linearny – jedna chwila przechodzi do następnej, która zmierza do kolejnej i tak dalej. Gdy Han Solo przemierza Szlak Kessel, w mniej niż pięć parsec (miara dystansu, a nie czasu), musi podróżować przez pierwszą parsekę, zanim uda się do drugiej, a potem do trzeciej itd. To, oczywiście, wymaga, by przemierzyć pierwszy okres czasu, a potem trzeci okres czasu … już chyba rozumiecie o co chodzi? To jest natura czasu z naszej perspektywy. Z perspektywy wieczności, jednak, każdy moment w czasie przychodzi naraz. Wyobraźcie sobie każdą klatkę wszystkich sześciu części Gwiezdnych Wojen w tym samym czasie, jedna po drugiej – jak sceny na stronach komiksu; widzielibyście Hana strzelającego do Greedo i zamrożonego w karbonicie w jednej chwili. Jeśli ktokolwiek mógłby widzieć z perspektywy wieczności, znałby przyszłość, ponieważ z tej perspektywy, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są jednakowo „teraźniejsze” dla obserwatora. Dla nas, linearnych obserwatorów, przyszłość nie istnieje. Nie ma też przeszłości, którą sobie jedynie przypominamy. Możemy tylko doświadczyć teraźniejszości. Św. Augustyn zanotował:

„Bóg zna wydarzenia z przyszłości jeszcze nie postanowione… Teraz Bóg zna takie zdarzenia, nie tylko w ich przyczynach, lecz także jako mające aktualnie miejsce. Mimo, że mają miejsce jedno po drugim, wiedza Boga na ich temat nie jest uporządkowana według kolejności, lecz występującą jako momentalna całość. Jego wiedza, tak samo jak istnienie, jest mierzona wiecznością, która stanowi jedną i tę samą chwilę, obejmującą cały okres czas, tak więc jego wzrok jest wiecznie skupiony na wszystkim w czasie, jako na czymś teraźniejszym i znanym jemu z pewnością, mimo tego, że jest to przyszłość i nie określona w związku ze swą przyczyną.”

Czy wiedza wiecznego obserwatora dotycząca linearnej przyszłości stwierdza ową przyszłość? Biorąc pod uwagę, że wieczny obserwator nie może się mylić w swej percepcji, wyglądałoby, że tak. Jak mogę zmienić przyszłość, która jest już znana przez kogoś, kto nie może się mylić co do niej? Przyjmując, że przepowiednia jest prawdziwa, a Anakin faktycznie jest Wybrańcem, wygląda na to, że nie może uniknąć przyniesienia równowagi Mocy. Nie mógł samowolnie wybrać nie unicestwienie Imperatora.

Niektórzy filozofowie odpowiedzieliby, iż Anakin nie dokonuje wolnego wyboru, odnośnie strącenia Imperatora do szybu reaktora Drugiej Gwiazdy Śmierci. Sądzą, że wiedza wiecznego obserwatora wpływa na jego los; cokolwiek prawidłowego przepowiedziano, musi się wydarzyć. Lecz co określa jego wiedzę? Co jest przyczyną istnienia przepowiedni o Wybrańcu? Gdy Anakin, już jako Vader, przygląda się jak jego syn jest torturowany i powoli uśmiercany przez Imperatora, jest oczywiste, że zmaga się z moralnym dylematem pomiędzy oddaniem dla mistrza i miłością do syna (przy którego narodzinach nie był obecny – przyp. tłum.). Dramatyczny, a zarazem mroczny punkt kulminacyjny osiągnięty zostaję dzięki kompozycji Johna Williamsa, gdy wydaje się, iż wszelka nadzieja na uratowanie galaktyki zostaje zaprzepaszczona. Lecz nagle przechodzi ona w charakterystyczny „Force Theme”, gdy Anakin dokonuje swojego wyboru i zabija Imperator – w ten oto sposób ratując syna, przywraca wolność galaktyce oraz zaprowadza także równowagę w Mocy – wszystko to za cenę swego życia. To może być także wybór Anakina determinuje wiedzę wiecznego obserwatora, tego co dokona, nie zaś odwrotnie. Gdyby Anakin nie wybrał zniszczenia Imperatora, tym samym wypełniając przepowiednie, przepowiednia mogłaby nie istnieć w ogóle. Przepowiednia bowiem, która wydaje się ukazywać ostateczny przebieg przyszłości Anakina, może sama w sobie być determinowana przez ostateczny jej przebieg, który wynika z wyboru jakiego chłopak się podejmie.

Tę możliwość daje do zrozumienia „ofiarę tymczasowo przeciwną do zamierzonej” – która to, w tej sprawie oznacza, że przyszły wybór, wywołują przeszłą wiedzą podczas, gdy my myślimy o przeszłych wydarzeniach wywołujących przyszłe zdarzenia. Jednak, z perspektywy wiecznego obserwatora, wybór młodego Jedi i wiedza wyrażona w przepowiedni są teraźniejsze. Tak więc, to nie jest przypadek o jakim wspomnieliśmy. Wybór Anakina, wywołuje wiedzę wiecznego obserwatora, w identyczny sposób jak moje popchnięcie piłki po podłożu powoduje jej przemieszczenie się – obydwa zdarzenia następują równocześnie. Św. Augustyn porównuje wiedzę wiecznego obserwatora dotycząca przyszłości do naszej przyziemnej wiedzy na temat przeszłości. „Dlaczego [Bóg] po prostu nie ukaże, tego co nie zostało zrobione wedle jego woli, pomimo tego, iż przepowiedział to? Twoja pamięć wydarzeń w przeszłości, nie wymusza ich występowania. W ten sam sposób, wszechwiedza wydarzeń przyszłych jaką dysponuje Bóg, nie wymusza tego, by następowały. Pamiętasz zapewne określone rzeczy, które wykonałeś, co więcej, wykonałeś wszystkie rzeczy o których pamiętałeś, tak więc Bóg przewidział wszystko to, w czym On sam jest Przyczyną, lecz On nie jest Przyczyną wszystkiego co przewidział.” Nie jest to jedyny sposób odpowiedzenia sobie na problem jakim jest wspomniany wcześniej wieczny obserwator – spersonifikowany przez klasyczne teistyczne pojęcie Boga – posiadający niezawodną wiedzę o przyszłości. Ale może nie ma kogoś takiego i nie ma innego czasu, poza teraźniejszą chwilą, którą my linearni obserwatorzy przeżywamy obecnie. Gdy Yoda zapewnia, „Zawsze w ruchu przyszłość jest”, prawdopodobnie nie mówił tego z perspektywy linearnego obserwatora, lecz objaśniając pewien metafizyczny fakt: Przyszłość nie jest ustalona, ponieważ jeszcze nie istnieje. Gdy istnieje, mówimy na nią „teraźniejszość”, więc nic takiego jak „przyszłość” nie istnieje naprawdę.

Nawet jeśli przyszłość nie istnieje, dopóki nie stanie się teraźniejszością, potężna osoba może wpłynąć na przebieg przyszłości. W Mrocznym Widmie, Darth Sidious, wprowadza w życie plan zemsty na Jedi i przejęcie kontroli nad galaktyką w oparciu o tyranię, czyli władzę absolutną. W Zemście Sithów, plan zbiera swe plony, gdy zostaje on Galaktycznym Imperatorem i w Powrocie Jedi, przygotowuje się do ostatecznego pozbycie się Rebelii, która zagraża jego Imperium, i przekabacenie ostatniego Jedi na Ciemną Stronę Mocy. Po przybyciu na Drugą Gwiazdę Śmierci, i widząc swą ogromną flotę i armię, nagromadzoną w jednym miejscu, chwali się Vaderowi: „Wszystko idzie zgodnie z tym co przewidziałem” [dodany został złowrogi rechot]. Ale w Imperium kontratakuje, ostrzega już swego ucznia, że Luke „może nas zniszczyć”. Vader dzieli się tym przypuszczeniem z Lukiem, po raz pierwszy próbując go przeprowadzić na Ciemną Stronę, później ma nieco inne przemyślenia mówiąc mu: „Możemy zniszczyć Imperatora. Przewidział to. To twoje przeznaczenie.”.

Dalszy ciąg tej historii doskonale znamy. Rzeczy nie mają się zgodnie z tym co „przewidział” Imperator, w przeciwnym razie nie śmiałby się w tak radośnie pokręcony sposób po oznajmieniu tego Vaderowi. Imperator stara się jak najlepiej odgrywać rolę wielkiego „lalkarza” pociągając za wszystkie sznurki. Jednak ludzie nie są marionetkami, wydaje się rzeczywiście zaszokowany i zmartwiony, gdy Luke atakuje swego ojca w gniewie, jednak później odrzuca swój miecz świetlny i deklaruje, że nigdy nie przejdzie na Ciemną Stronę: „Przegrałeś, Wasza Wysokość. Jestem Jedi, tak jak mój ojciec przede mną.” Zaskoczony nieoczekiwanym zapewnieniem wynikającym z wolnego wyboru chłopaka, Imperator mógł jedynie odpowiedzieć z pełną powagą: „Niech tak będzie, Jedi.” Wśród niektórych wierzących, Bóg może pociągać określone sznurki na świecie, by stało się wedle jego woli. Zaprojektował on wszechświat ze wszystkimi jego fizycznymi prawami, zgodnie z którymi żyjemy każdego dnia, takie jak choćby, grawitacja, bezwładność i siła odśrodkowa, a także fakt, iż wszystkie „dietetyczne” piwa są bezsmakowe i tak dalej. Czy jednak Bóg pociąga za wszystkie sznurki ludzkiej woli? Czy on, na przykład, rzeczywiście „znieczuli serce jego”, jak mówi Biblia, o tym co zrobił Egipskiemu Faraonowi (Księga Wyjścia 4,21)? Jest to ważne pytanie dla tych, którzy wierzą i uważają, że ludzkie istoty są moralnie odpowiedzialne za swoje czyny: Czy dobro i Ty pójdziecie do Nieba, czy zło i Ty pójdziecie do Piekła? Jeśli Bóg znieczulił serce Faraona, tak że nie mógł wypuścić Izraelitów z Egiptu, czy zasługuje on na karę, gdy Bóg topi Egipcjan w Morzu Czerwonym?

Dla filozofów religijnych takich jak Augustyn i Akwiniusz, Bóg napełnia łaską umysły i serca tych, którzy go zapraszają, a zaprzecza to tym co odmawiają tego. I ta łaska może napłynąć na wolę osoby, zwykle w stronę dobrego. Nie mniej jednak przyjęcie jej wymaga akceptacji człowieka wynikającej z jego wolnej woli. Jedynym sposobem na otrzymanie łaski Bożej jest nie odrzucenie jej, a są też tacy co unikają napełnienia ową łaską, skłonni stanąć przeciwko niej. A zatem, tworząc ludzką istotę z wolnością wyboru, Bóg ogranicza swą własną moc do kontrolowania naszego życia; może On pociągać za te sznurki w naszej woli, na które mu pozwalamy – mimo tego, może poruszać sznurki za wszystko co znajduje się wokoło nas.

W tym sensie, Bóg ma taką moc nad nami, jaką Imperator miał nad Lukiem i Vaderem. Wierzył, że ma siłę nad wolą wszystkich, nad którymi faktycznie nie mógł mieć, ponieważ mimo tego, że jest potężnym Lordem Sith, jest w końcu ograniczoną i śmiertelną istotą. Bóg, z drugiej strony, jest wszechmocny i dlatego mógł wyrobić sobie pełną kontrolę nad wszystkim co stworzył – włączając w to nas! Na przykład, Bóg mógł nas stworzyć jako bezmyślne automaty, tak jak Kaminoanie zmodyfikowali strukturę genetyczną żołnierzy-klonów Republiki, by uczynić ich „mniej niezależnymi” i „całkowicie posłusznymi, przyjmującymi każdy rozkaz bez zbędnych pytań”. [Osobiście ubolewam w tej kwestii nad ograniczonym horyzontem myślowym Pana Jasona T. Eberla, bez żadnego bowiem obiektywizmu przyrównał on żołnierzy-klonów do bezmyślnych maszyn, które tylko potrafią wykonywać rozkazy. Gdyby nieco bardziej zagłębić się w tę problematykę, sens i logikę działań klonów z owego filmu i nie tylko, uzyskalibyśmy zapewne obraz typowego młodego amerykańskiego szeregowego, którego nie tyle bohaterstwo, co nieraz umiejętność racjonalnego myślenia i analizowania potrafiły zadecydować o przebiegu niejednej bitwy czy wojny. Nie jest to jednak tematem tego tekstu, wiec pozwolę sobie na pozostawienie tych przemyśleń czytelnikowi/odbiorcy – przyp. tłum.] Jednak Bóg wybrał, aby stworzyć nas z wolną wolą, ograniczając tym samym swoją moc do pociągania naszych sznurków. Mimo wszechmocy więc, nawet On nie jest w stanie nas kontrolować, z powodu sposobu w jaki nas stworzył. To pozwala nam, być odpowiedzialnymi za nasze wybory moralne, w związku z czym zasługujemy na dowolną nagrodę czy karę.

Jeśli może nie być żadnej przyszłości zdolnej do przewidzenia i nieomylnych kosmicznych lalkarzy, nie uciekliśmy od prawdopodobieństwa istnienia przeznaczenia. To może być zaledwie niewielka część prawdy dotyczącej tego, co filozofowie nazywają „twierdzeniem warunkującym przyszłość” – oświadczenie o przyszłości – określające, iż wydarzenia rozwijają się w określony sposób. Różne spojrzenia na przeznaczenie czerpane są w większości z filozofii religijnej o której mówiliśmy – starożytna kultura Sumerów, twórczość Homera (Iliada i Odyseja) oraz najlepsze tragedie greckie, wszystkie odnoszące się do roli przeznaczenia. W „De interpretatione”, Arystoteles wynosi zagadnienie losu do niczego więcej, tylko do powiedzenia zgodnie z prawdą o dowolnym czasie „Albo jutro odbędzie się bitwa na morzu, bądź też nie”. To może być, na tyle dezinformujące, na ile wskazuje owo stwierdzenie – wyobraźmy sobie stratega Rebeliantów oświadczającego Admirałowi Ackbarowi i Lando Carlissianowi: „Albo zniszczycie Gwiazdę Śmierci, gdy dotrzecie na Endor, albo nie”. Nie mniej jednak, Arystoteles kontynuuje, jeśli ktoś mówi: „Jutro odbędzie się bitwa morska”, najwyraźniej może mieć rację, gdyż owa bitwa może mieć miejsce. Lecz kontrargumentem może być fakt, że równie dobrze może ona się nie odbyć jutro.

Powiedzmy, że jest bitwa morska i osoba, która to mówi ma rację, mimo tego, iż nie posiada daru przewidywania przyszłości – nie posiada wszechwiedzy. Fakt, że propozycja „jutro odbędzie się bitwa morska” jest prawdziwą dzisiaj, wydaje się decydować, iż faktycznie odbędzie się takowa bitwa jutro. Jak więc może jej nie być? No chyba że propozycja jest fałszywa. Jeśli byłoby to prawdą w czasie Mrocznego Widma, że Obi-Wan zginąłby później z ręki Vadera w Nowej Nadziei, to oznaczałoby, że zginął w tym właśnie czasie. Lecz On zaprzestał walki, uniósł swój miecz świetlny, i pozwolił Vaderowi siebie zabić – wyjątkowo dobrowolna, ale też i tajemnicza decyzja.

Jedynym sposobem na odpowiedzenie na ten oczywisty fatalizm jest nic innego, tylko zanotowanie, gdzie łańcuch ofiar się zaczyna. Jeśli propozycja, „Obi-Wan zginie z ręki Vadera” jest prawdziwa trzydzieści lat zanim będzie to miało miejsce, to nie koniecznie spowoduje ona śmierć Kenobiego. Prędzej, wybór Obi-Wana pozwalającego na zadanie Vaderowi śmiertelnego ciosu, sprawi, że to stwierdzenie stanie się prawdziwe, czyniąc tym samym propozycję „Obi-Wan dożyje, by ujrzeć upadek Imperatora” fałszywą. Innym sposobem jest zaprzeczenie, jak to uczynił Arystoteles, że „twierdzenie warunkujące przyszłość” nie mają w ogóle jakichkolwiek wartości prawdy – są ani prawdziwe ani kłamliwe w chwili ich wypowiedzenia. Tego typu propozycje, stają się prawdą, bądź kłamstwem, tylko wtedy, gdy wydarzenia do których się odwołują okazują się prawdą lub kłamstwem.

Co jednak jeśli Obi-Wan nie wybrał dobrowolnie, by pozwolić się zabić Vaderowi, ponieważ nie miał żadnych rzeczywistych alternatyw? Wielu filozofów – najczęściej są to liberałowie (liberałowie odnoszący się do wolnej woli, nie są tymi samymi co liberałowie polityczni) – zgodziliby się, że nie jest wolny, jeśli w tym przypadku nie jest w stanie podjąć wyboru. Vader wydaje się cierpieć z powodu braku wolności w dosyć współczującej scenie z Powrotu Jedi, gdzie Luke wykonuje mężny wysiłek, by sięgnąć do dobra jakie jeszcze tkwi w jego ojcu. Mroczny Lord odpowiada jednak: „Nie znasz potęgi Ciemnej Strony, muszę być posłuszny memu mistrzowi… Na mnie już jest za późno, synu”. I faktycznie, Moc wydaje się działać w taki sposób. Qui-Gon kłóci się, odnośnie Anakina „Odnalezienie go było wolą Mocy, nie mam co do tego wątpliwości”, później tłumaczy Anakinowi, jak midichloriany obecne w każdej żywej istocie są „wciąż mówiące do nas, opowiadają o woli Mocy”. Jeśli to „wola Mocy” determinuje los wszechświata, prawdopodobnie nawet interweniuje, by pobudzić koncepcję Wybrańca, na którą powołuje się Qui-Gon. Wygląda więc na to, jakby Anakin albo każda inna istota powiązana z Mocą, nie miała innego alternatywnego wyboru. Muszą działać zgodnie z wolą Mocy.

Jeśli jest to prawda, to jedynymi możliwie wolnymi istotami w galaktyce Gwiezdnych Wojen są te, które nie poddają się woli Mocy. Paradygmatycznym przykładem takiej istoty jest Han Solo, który stanowczo oświadcza: „Żadna mistyczne pole siłowe nie kontroluje mojego przeznaczenia”. Przez całe swoje życie żył jako „wolna dusza”, błąkając się po galaktyce, wioząc dostawy przyprawy dla Jabby Hutta, bijąc rekordy prędkości na Sokole Millenium, i próbując „ominąć jakąkolwiek imperialną blokadę”. Han korzysta ze swojej wolności wyboru bardzo zdecydowanie, gdy decyduje się przyjąć swą nagrodę za uratowanie księżniczki Leii i pozostawienie Sojuszu za sobą, zamiast udzielić im pomocy w zniszczeniu Gwiazdy Śmierci. Luke próbuje go namówić, ale wola Hana, opuszczenia tego rozdziału swojego życia jest silniejsza i z dobroduszności jedynie odpowiada Luke’owi: „Niech Moc będzie z Toba.” Mniej naiwna siostra Luke’a, Leia, jest również rozczarowana decyzją Hana, jednak zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie nic zrobić, by go zatrzymać „On musi podążać swą własną ścieżką. Nikt nie wybierze jej za niego.” Wiemy, oczywiście, że Han w końcu zmienia zdanie i wybiera przybycie z pomocą Luke’owi w ostatniej chwili, oswobadzając go od myśliwców TIE, by mógł użyć Mocy do zniszczenia Gwiazdy Śmierci. Han, w przeciwieństwie do Anakina i Luke’a, wydaje się mieć alternatywne możliwości w wyborze swej przyszłości, którą większość liberalnych filozofów wzięłoby za fundamentalną definicję „wolności”. Filozof okresu Oświecenia John Locke (1632-1704) jednak, zaznacza, że wolność może nie wymagać alternatywnych możliwości. „Załóżmy, że Człowieka przeniesiono by podczas głębokiego snu, do Pokoju, gdzie znajduje się Osoba, z którą pragnie porozmawiać i ją ujrzeć. Zostaje zamknięty na wszystkie spusty, nie mając Siły, by wydostać się. Budzi się i jest szczęśliwy mogąc być w tak pożądanym towarzystwie, z którą woli dobrowolnie pozostać, niż wyjść. Pytam się więc, czy nie jest to świadomy wybór? Myślę, że Nikt w to nie wątpi, i mimo bycia zamkniętym, to oczywiste, że nie jest swobodny w wyborze pozostania i nie jest wolny w kwestii odejścia”.

Co czyni człowieka wolnym w historyjce Locke’a, poza brakiem alternatywnych wyjść, by pozostać zamkniętym w pokoju, poza pożądaniem pozostania samemu. Dostrzega przyjemność towarzystwa w jakim się znajduje i pragnie, by w z nim zostać. Tak długo jak odczuwa potrzebę pozostania w pokoju, jego przebywanie tam wynika z wolnego wyboru, jak ujął to Locke. Jeśli jednak, zdecyduje się opuścić i natknie się na zamknięte drzwi, jego obecność tam została zatem zadecydowana wbrew jego woli odejścia, tak więc nie jest on w rzeczywistości wolny. Wolność w tym ujęciu, wynika ściśle z woli osoby – czy pożąda dokonania pewnej rzeczy lub czegoś innego, czy pożąda dobra albo zła – i jego umiejętności zrealizowania jej wedle własnej woli. W demonstrowaniu, dlaczego istoty ludzkie zachowują się swobodnie, gdy czynią zło i nie są zmuszane do tego przez wolę, bądź wszechwiedzę Boga. Augustyn wykazuje, że pożądanie jest podstawą wszelkiego zła, które wynika ze zbuntowanej woli danej osoby: „Każdy zły człowiek jest przyczyną złorzeczenia, Augustyn opisuje osobę jako posiadającą nadmierne pożądanie”, gdy skupia się zbytnio na „nietrwałych” rzeczach (podobnie zresztą uważają buddyści, sądząc, że wszelkim cierpieniom winne jest przywiązanie do rzeczy materialnych – przyp. tłum.). Dobrzy ludzie żyją, „odwracając swą miłość od tych rzeczy, których nie mogą posiąść, bez ryzyka utracenia ich”. Tymczasem złe osoby, „starają się usunąć wszelkie przeszkody, dzięki czemu mogą bezpiecznie rozkoszować się tymi rzeczami, żyjąc życiem pełnym zła i występku, które najlepiej określa się mianem śmierci”. Wymieniony opis doskonale pasuje do Anakina, który nie potrafi wyzbyć się miłości do matki i Padme, tracąc w końcu obydwie. Uzewnętrznia on swoją frustrację nie będąc w stanie ocalić matki przed Ludźmi Pustyni (Tuskenami), wypowiadając później słowa, które na zawsze zmienią jego życie i stosunek do świata, że „zostanie najsilniejszym z Jedi” i „nauczy się powstrzymywać ludzi przed umieraniem.” George Lucas, człowiek, który wie najwięcej o psychologii swoich postaci mówi: „problem jaki Anakin ma w całej tej opowieści to, że nie potrafił wyzbyć się tych rzeczy do których się przyzwyczaił. W miarę jak zdobywał coraz więcej i więcej siły, pragnął zmienić los ludzi, tak jak on sobie tego życzył, ta chciwość wywodziła się z prób ocalenia tego co kocha, jednocześnie uświadamiając sobie możliwość kontrolowania wszechświata.” Było to pragnienie, aby sprawować kontrolę nad rzeczami znajdującymi się poza jego władzą, wbrew naturalnemu porządkowi wszechświata, ustanowionego wolą Mocy, prowadzącej do jego moralnego upadku. I właśnie to pragnienie pochodzi od samego Anakina: „To za czym każdy człowiek goni i co kocha, tkwi w jego własnej woli”. Z tego punktu widzenia, nie ma znaczenia czy Anakin ma możliwość działania zgodnie ze swą wolą. Nawet jeśli coś powstrzymuje go przed, powiedzmy, poślubieniem Padme – wyobraźmy sobie, że ich statek wybucha podczas podróży – on już zadecydował zgodnie ze swą wolą pogwałcić Kodeks Jedi i jest moralnie odpowiedzialny za owo naruszenie. Więc, pomimo faktu, iż Anakin nie posiada żadnych alternatywnych możliwości za wyjątkiem bycia rzecz jasna Wybrańcem i pokonaniem Imperatora, nie pozostaje jednak wolny w wyborze sprzymierzenia się z Ciemną Stroną, ponieważ ten wybór tamuje jego własną wolę, jego osobiste i niezwykłe jak na człowieka pożądanie.

Luke, tak samo jak jego ojciec nosi na swych barkach niezwykłe brzemię oczekiwania względem przyszłości jego osoby. W momencie, gdy Anakin jest dzieckiem przepowiedni, Luke jest zarówno nową jak i ostatnią nadzieją przywrócenia pokoju w galaktyce. Aby przywrócić pokój w galaktyce, musi on wykorzystać swoją indywidualną wolność (wolność jednostki). W miarę odkrywania jaskini na Dagobah, Luke ma ten sam potencjał, by ogarnęło go niezwykłe pożądanie zdolne przejąć kontrolę nad jego wolą, i pozwalając przejść jemu na Ciemną Stronę Mocy. Zarówno Vader jak i Palpatine, próbują jak najszybciej wedrzeć się w to pożądanie, by siać zniszczenie i każdy z nich próbuje je zamienić dla własnych celów. Ale w końcu, tylko Luke może poddać się temu uczuciu (pożądaniu); jedynie on może swą wolę zwrócić ku Ciemnej Stronie uosabiającej zło: „W końcu, jakaż przyczyna woli mogłaby tam być, poza samą wola?”.

I gdy Yoda wraz z Obi-wanem wyrazili głębokie zaufanie w Luke’a od momentu jego narodzin, nawet oni mogę tylko obserwować jego rozwijające się życie i pomóc mu jedynie wykonać pierwsze kroki na drodze do zostania Rycerzem Jedi. Mimo ich dobrych intencji, żaden nie ma mocy do zmiany jego woli, jak dostrzegamy to w „Imperium kontratakuje”, gdy usilnie proszą go, by nie opuszczał Dagobah zanim jego trening nie dobiegnie końca. Luke bardzo przypomina ojca, jako że ma skłonność poddawania się niekontrolowanemu pożądaniu nad swą wolą. Jest też w nim coś z Hana Solo, ponieważ nie jest w pełni obiektem woli Mocy. Gdy pyta Obi-wana, czy Moc „kontroluje jego czyny”, Obi-wan odpowiada; „częściowo, ale także słucha twych rozkazów.” W uciętej scenie z Ataku klonów, Mace Windu udziela cennej rady Obi-wanowi odnośnie Anakina: „Musisz mieć wiarę, że obierze właściwą ścieżkę.” Anakin ma kontrole nad własnym przeznaczeniem i nawet Mistrzowie Jedi są bezsilni, by zapobiec temu jakiego wyboru dokonuje. Niestety, nie wybiera on „właściwej ścieżki”, lecz jego syn robi to zamiast niego, mimo podobnych przeszkód.

W naszym życiu, ważne jest, by zadać sobie pytanie jakie „siły” zamierzają nagiąć naszą wolę. Które pożądania mają potencjał stać się „niezgodnymi” i mogącymi przejąć kontrole nad naszą wolą? Najważniejsze jest jednak, byśmy byli świadomi kontroli jaką mamy nad naszą wolą i pożądaniami. Nawet, jeśli gdzieś tam jest wieczny obserwator, czuwający nad nami, albo lalkarz pociągający za sznurki otaczającego nas wszechświata, my możemy pociągać za własne sznurki i tym samym wpływać na to, co wieczny obserwator wie, ograniczając także działanie lalkarza. Jesteśmy „radykalnie wolni” i przez to odpowiedzialni, za to co czynimy.

POSŁOWIE oraz UWAGI WŁASNE
(Ostrzeżenie: autor przedstawia w tym rozdziale swoje przemyślenia z którymi nie każdy musi się zgadzać)

Pracując nad tłumaczeniem tego rozdziału, według mnie dosyć interesującej pod względem filozoficznego aspektu Gwiezdnych Wojen książki, właśnie te zagadnienie dotyczące przeznaczenia i roli wolnej woli wzbudził we mnie największe kontrowersje, a zarazem zmusił mnie do wytężenia abstrakcyjnego spojrzenia na fabuły filmu. Powszechnie, panuje przekonanie ostatnio potwierdzone także przez twórcę gwiezdnej sagi, że Anakin Skywalker, przyszły Darth Vader był „dzieckiem” magii Sithów, a konkretniej działań Dartha Plagieusa i jego inżynierii opartej na poszukiwaniu źródła nieśmiertelności. Po raz pierwszy Anakin dokonuje znaczącego wyboru w „Mrocznym Widmie”, kiedy poinformowany został, że „ta ścieżka została przedstawiona jemu, on ma jednak dokonać wyboru samodzielnie”. Postawiony w związku z tym, przed dylematem zostać wolnym człowiekiem bez możliwości spełnienia swych ambicji, a wyruszenia w przygodę swego życia, logiczne jest, iż wybrał drugie rozwiązanie. Drugim kluczowym momentem jest decyzja dotycząca wybrania jednej ze ścieżek: jasnej bądź ciemnej strony Mocy. Nie pierwszy raz styka się on z takim wyborem, bowiem już wcześniej okazywał chęć wykorzystania tego co oferowała mu, choćby wspomniana Ciemna Strona Mocy, jednakże była to zwykle jednorazowa decyzja, stwarzająca zaledwie niewielki wpływ na jego przyszłość. Zwykle posługiwał się nią, aby ratować swych bliskich, dopiero później korzystał z niej do zabijania. Można tylko gdybać co stałoby się, gdyby Anakin nie poddał się wpływowi Dartha Sidiousa i chęci zdobycia siły, która uchroniłaby ludzi przed umieraniem, zwłaszcza tych jemu najbliższych. Możliwe, że zrzuciłby Palpatine’a z okna jego gabinetu, ratując Mistrza Mace’a Windu z opresji w jakiej się znalazł. Stałby się bohaterem i weteranem Wojen klonów, które nadeszłyby z pojmaniem przebywających na Mustafarze przywódców Separatystów. Tu jednak, kończy się gdybanie, gdyż nie domyślamy się co wydarzyłoby się z Anakinem po wojnie, jako, że nie jest on z charakteru osobą skłonną do spokojnego i idyllicznego życia.

Tu należy także zwrócić uwagę na przepowiednię o Wybrańcu, który miałby przynieść równowagę w Mocy. Osobie, która dzięki swym zdolnościom przekraczającym zdolności jakiegokolwiek z Jedi w historii Zakonu, umożliwi zaprowadzenie idealnego balansu w Mocy, spychając destrukcyjną siłę Ciemnej Strony Mocy. Podejrzewa się, co zostało zresztą potwierdzone przez samego George’a Lucasa, że Anakin jest owym Wybrańcem do którego odnosi się przepowiednia, a z którym po raz pierwszy mamy do czynienia na pustynnej planecie Tatooine, kiedy Mistrz Jedi Qui-gon Jinn odkrywa w niepozornym chłopcu wielki potencjał i obiecuje go wyszkolić. Przepowiednia jednak nie do końca sprawdza się tak jak chcieliby tego członkowie Rady Jedi i jeden z najzdolniejszych z Jedi zostaje ich katem, przynosząc kres dawnej Republice wraz ze swym nowym Mistrzem.

Pytanie jakie warto sobie postawić to, dlaczego przepowiednia się nie sprawdziła, albo czy nie została czasem opatrznie zrozumiana? Pierwszy wariant może być związany z drugim. Skoro przepowiednia się nie sprawdziła, to musiała zostać źle zrozumiana przez Radę Jedi i ich filozofów. Może także być jeszcze jedna przyczyna, zakładano bowiem, że potencjalny Wybraniec będzie stosował się do nauk Jedi i zasad jakimi się każdy kieruje. Anakin mimo wszystko złamał zasadę nie przywiązywania się do ludzi i przedmiotów, oraz złamał zasadę czystości, biorąc sekretny ślub z Padme. Te dwa czynniki, wzięte razem spowodowały narastanie wewnętrznych cech negatywnych, co zaowocowało powolnym oddawaniem się w objęcia mroku, uosabianego przez chciwość, samolubność i pożądanie. Spójrzmy jednak na drugi wariant nieco głębiej. Co jeśli przepowiednia została omylnie zinterpretowana? Jeśli prawdziwym „przeznaczeniem” Anakina było zrównoważenie sił dobra i zła, i pozwolenie na to, by jego brzemię spoczęło na jego synu, który przejmując dziedzictwo Skywalkerów, pokonał najgroźniejszego przeciwnika i pomógł odkupić winy ojca.

Innymi postaciami, które wydają się podlegać biegowi czasu, bardziej niż Jedi, są oczywiście klony. Błędnie kojarzeni oni są jako maszyny przez autorów wyżej wymienionego i przetłumaczonego artykułu. Nie tylko dwa razy szybciej dojrzewają, ale także mają większą tendencję do umierania na polu bitwy. Zostali stworzeni przez Kaminoan, istoty, które nazwalibyśmy opętanymi manią bycia bogiem, mającym siłę dawania i odbierania życia. To oni manipulując genami Jango Fetta udoskonalili żołnierzy-klonów w taki sposób, by były bardziej podporządkowane rozkazom, nie miały własnej woli oraz umiały wykaraskać się z każdej, nawet najgorszej sytuacji. Brak posiadania własnej woli i decydowaniu o przyszłości, zacieśnił ich pole przeznaczenia do śmierci na polu walki, przy czym zawężono im także linię życia do połowy. Czyni to z nich nie tylko zniewolonych przez hierarchicznie podporządkowanych im Rycerzom Jedi (poza oczywiście elitarnymi oddziałami, które słuchają zwykle swoich sierżantów, albo jak ARC mają własną wolę w realizacji powierzonego im zadania – poza wyjatkami), lecz także w odróżnieniu od droidów, uprzednio zaprogramowanych do odczuwania tylko określonych emocji i innych maszyn, posiadają uczucia i tworzą więzi braterstwa wewnątrz danego oddziału, umożliwiając tym samym doskonałą współpracę. Zupełnie tak jakby ktoś, obserwator z zewnątrz, nawet niezbyt wszechwiedzący miał nad nimi kontrolę, lecz jednocześnie nie był nim żaden z Jedi. Czy więc prorocze wydawały się słowa mistrza Yody: Bronią są. Wykonywać rozkazy na dobre i złe będą. Teraz po naszej stronie walczą. Któż jest więc w stanie powiedzieć, co przyszłość kryje? Być może nieświadomie wyraził on wątpliwość o której wiedział tylko jeden człowiek, a sznurki nie pociągali Jedi, lecz on sam. Mowa jest oczywiście o Palpatinie, który użyje tę „broń” by obrócić nią przeciwko tym którzy z niej uprzednio korzystali. Prawdopodobnie też, sposób w jaki niektórzy Jedi traktowali żołnierzy-klonów jak na ironię obrócił się przeciwko nim, nie wybiegali oni bowiem daleko w przyszłość i nie dostrzegali zagrożenia jakie działo się na ich podwórku. Nie wiedzieli o budowie nowego ośrodka klonującego na Centaxie II, ani o tym co działo się z klonami, gdy zostawali ranni, a co więcej nie dostrzegali tworzenia się poszczególnych Rozkazów zatwierdzanych przez Senat. Jednocześnie nie należy obarczać klonów winą. Dlaczego? Bo otrzymali oni rozkazy, których nie mogli się sprzeciwić, a sprzeniewierzenie się im mogło oznaczać tylko jedno: śmierć!

*Tytuł został stworzony na potrzeby artykułu i został przetłumaczony z rozdziału książki „Star Wars and philosophy. More powerful than you can possibly imagine” napisanego przez Jasona T. Eberla pod tytułem: “You cannot escape your destiny (or you can?): Freedom and predestination in the Skywalker family”.