“Uma Ji Muna”

…czyli Skywalkera sposób na kobiety.

No dobra. Przyznaję. Trochę się rozleniwiłem. Trzeba było Wampie wjechać na ambicje, żeby się wzięła do roboty. Dawno nic nie pisałem, więc się nie dziwcie, jeśli wypadłem z wprawy.

Na dniach fani „Gwiezdnych wojen” dorwą w swoje łapy tom drugi crossovera „Wektor”. Długo trzeba było czekać na wydanie w Polsce kolejnej historii z serii Dziedzictwo, dlatego warto by sobie odświeżyć w pamięci „Ukrytą świątynię”. Ale to tylko taka sugestia. Nie myślcie sobie, że zrobię to za Was. Mowy nie ma. Mam ważniejszą misję do spełnienia, niż streszczanie komiksów.

Tak się akurat złożyło, że zbliża się 14 dzień lutego, co jak wszyscy zapewne wiedzą, wiąże się z kolejną rocznicą przekształcenia Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową. Nie wszyscy jednak wiedzą, że część galaktycznego społeczeństwa obchodzi tego dnia tzw. walentynki1. To właśnie temu świętu zamierzam poświęcić dzisiejszy felieton. Czasami ludzie pytają mnie o moją wrażliwość dla mniejszość, bo wiem, jak ciężko jest być dziś częścią mniejszości (w 1/16 jestem tauntaunem – zjadłem jednego jakiś tydzień temu). Odpowiadam im, że problemy mniejszości bardzo leżą mi na wątrobie. Żeby nie być gołosłownym, podzielę się z Wami pewną tajemną wiedzą, nabytą w trakcie obserwacji zachowań Cade’a Skywalkera. Wiedza ta może być bezcenna dla tych, którzy walentynki chcą obchodzić, a nie mogą ze względu na skomplikowane relacje z partnerkami…

Cade miał problem. Zbliżały się walentynki, a jego dziewczyna sexi-plexi Deliah Blue nie chciała z nim rozmawiać. Ogólnie dziwnie się zachowywała odkąd Cade uciekł od Sithów, u których dzielił łoże z pikantną jak papryczka chili Darth Talon, i nie miał pojęcia dlaczego tak się działo.

Sprawa wydawała się być beznadziejna, jednak Cade wyszedł z tego kaka całkiem nieźle pachnący. Jeżeli kiedykolwiek zdarzy Ci się podobna sytuacja, postępuj wg rad wujka Wampy:

  1. Czekaj na moment, w którym obrażona samica będzie bezbronna. Cade zakradł się do Deliah, kiedy dokonywała napraw na statku, leżąc w szybie technicznym. Miała raczej ograniczone pole manewru i nie mogła po prostu odwrócić się na pięcie i wyjść. Była bezbronna. Oczywiście Ty nie czekaj, aż Twoja samica z nudów zacznie rozkręcać zlew. Myślę, że chwila po tym jak pomaluje paznokcie, będzie odpowiednia i wystarczająca.

  2. Zagadaj do niej pierwszy. Nie ma co czekać na to, aż ona się odezwie. Równie dobrze można czekać na śmierć mistrza K’Kruhka. Powiedz do niej cokolwiek. „No… co słychać?” jest równie dobre jak „Na Hoth sypie jak zawsze”. Liczy się, że mówisz.

  3. Nie zrażaj się. Na początku nie będzie lekko. Samica zmiesza Cię z błotem, wyzwie od nefopasa, Moc jedna raczy wiedzieć co jeszcze. A Ty zachowasz spokój. Jak Yoda.

  4. Poproś ją o wybaczenie. Nie ważne czy tego wymaga sytuacja. Zrób to i już.

  5. Zastosuj porównanie. To szalenie ważne. Pamiętasz w ogóle co to są środki artystycznego przekazu literackiego? Nie? To było uważać w szkole. Porównanie stosujesz, żeby pokazać, że coś jest lepsze od czegoś. W tym przypadku oczywiście Twoja samica jest lepsza od innej i generalnie to masz zwerbalizować. „Talon… Sithowie… mają w sobie (…) czarną pustkę tam, gdzie powinno być serce. Z Tobą i ze mną jest inaczej. Zupełnie jakbyś oddaliła ciemność”. Hahaha, niezły bajer, nie?

  6. Powiedz jej, że ją kochasz. Jeśli ciężko Ci przechodzą przez gardło takie wielkie słowa, spróbuj je powiedzieć w innym języku. Uma Ji Muna i wszystko jasne. Tylko pamiętaj: Twój przekaz ona musi zrozumieć. Nie próbuj powiedzieć: Kanapka z serem, bo to przejdzie tylko na fejsbuku.

Jeżeli zastosujesz się do powyższych rad, ona walnie jakiś monolog typu: „Niech Cię szlag! Dlaczego z Tobą wytrzymuje?”. To dobry znak. Znak, że będziesz miał te swoje walentynki. Najlepszego.

Written by Roan

Święto kościoła katolickiego będące wspomnieniem męczennika Walentego. Hasło przewodnie: Rób miłość, nie męczenników. Zwyczajowo przedstawiciele płci męskiej muszą okazać przedstawicielkom płci przeciwnej, że im zależy na poprawnych relacjach międzyludzkich, przebiegających w duchu zasad współżycia społecznego.