Narodziny Yuuzhan Vongów i „Nowej ery Jedi”

1. Prehistoria. Lata 1989 – 1997.

Mroczne ImperiumPoczątków historii powstania rasy Yuuzhan Vongów i serii powieści „Nowa era Jedi” należy dopatrywać się w okresie, gdy po kilku latach zapaści zainteresowania „Gwiezdnymi wojnami”, spadku produkcji gadżetów około filmowych, gdy tylko West End Games ze swymi produktami RPG (Role Play Game) podtrzymywał gasnący kaganek bardzo, bardzo odległej galaktyki, w końcu dwie firmy wydawnicze postanowiły coś z tym zrobić (i zarobić). Z jednej strony prężnie rozwijające się wydawnictwo komiksowe Dark Horse, z drugiej oddział wielkiego wydawnictwa Random House, czyli Bantam Spectra. Oczywiście wszystko pod bacznym okiem i z olbrzymim wsparciem Lucas Licensing (w końcu to było ich być albo nie być). Efektem stało się odrodzenie myśli „Star Wars” w postaci komiksów z „Dark Empire” i pierwszym tomem trylogii Timothy Zahna „Heir to the Empire” w roku 1991.

Dziedzic ImperiumW owym okresie autorzy mieli olbrzymią swobodę tworzenia. Jedynymi ograniczeniami był okres historii galaktyki, czyli po „Powrocie Jedi”, i to, że nie mogli zabić żadnego z głównych bohaterów sagi. Nie dotyczyło to tworów własnych autora i wbrew pozorom trup bohaterów słał się gęsto, nawet bardziej niż w okresie przyszłych wojen z najeźdźcą pozagalaktycznym. Wynikiem, czego była cała masa książek, bardzo słabo ze sobą powiązanych, może za wyjątkiem jakiegoś wspomnianego faktu, z dość dziwnymi pomysłami, ale przeważnie i tak to było jakieś coś super, które trzeba było pokonać i prawie na pewno było to Imperium. Innym efektem takiej swobody twórczej było to, że kolejni autorzy zabierający się za bardzo, bardzo odległą, mieli coraz więcej materiału do przestudiowania, aby nie popełnić jakiejś gafy. Ale i tak gafy się zdarzały i to coraz częściej, bo kto by zapanował na całym tym chaosem. Także fani czuli się mocno zagubieni w tym całym galimatiasie. Sam pamiętam moje zdezorientowanie, gdy w 1995 roku po raz pierwszy czytałem coś, o czym nic nie wiedziałem, a co miało zagadkowy tytuł „Dziedzic Imperium”. Niejaki Zahn opisywał galaktykę jakiej nie znałem i jakiej się nie spodziewałem. A potem były następne powieści…

Coś należało z tym zrobić. Lucy Autrey Wilson, szefowa wydawnictw Lucas Licensing, wpadła na pomysł dłuższego cyklu powieściowego, który raz zająłby czytelników, pisarzy i wydawnictwo na kilka lat, a dwa byłby chronologiczny, a to dawało dodatkowe możliwości. Efekty tych pomysłów, oprócz samej serii powieści, były dwa. Po pierwsze zmieniono wydawcę, znaczy powieści zaczął publikować inny dział Random House, czyli Del Rey. Po drugie na początku 2000 roku powstał Holocron, czyli baza danych gwiezdno-wojennych prowadzona przez Lelenda Chee, a która do dziś udostępnia artystom wszelkich potrzebnych danych z uniwersum. Dało to tak potrzebny porządek. Jednakże, nie zapominajmy o Makerze, który nad wszystkim czuwa…

2. Narodziny. Nowa era Jedi.

Wizja PrzyszłościW roku 1997 zebrali się „spiskowcy”. Lucy Autrey Wilson (Lucas Licensing), Sue Rostoni (główny edytor LL), Shelly Shapiro (szef edytorów Del Rey), Mike Richardson I Randy Stradley (Dark Horse) oraz kilku pisarzy Del Reya. Przyświecały im następujące cele. Stworzyć doskonałą historię, wieloletnią, mocno osadzoną w chronologii, która wstrząśnie uniwersum i czytelnikami. No i dobrze się sprzeda, i da pracę na parę lat.

Przeciwnik. Oto nadchodzą Yuuzhan Vongowie, spoza znanej galaktyki, obcy, jak tylko można to było wymyśleć. Wszyscy mieli już dosyć ciągle odradzającego się Imperium i Imperatora. Potrzeba było czegoś całkiem nowego. Fakt, byli już wcześniej Ssi-ruukowie, byli Yevethowie, byli Charoni, ale ograniczenia formy, w których się pojawiali, nie dały tym rasom odpowiedniego rozmachu, a co za tym idzie rasy te nie wpłynęły w sposób zasadniczy na uniwersum. A więc, obcy spoza galaktyki, władający Ciemną Stroną Mocy… Nie, to odrzucono, jak i pomysł, aby to byli Sithowie. No to jak nie, to może niech w ogóle nie mają wiele wspólnego z Mocą, albo i wcale. R.A. Salvatore podsunął pomysł na biotechnologię. Troy Denning dołożył opcję kształtowania życia. A jak życia, to cała mechanika i technika, a zwłaszcza droidy udające żywe organizmy, musiały stać się głównymi wrogami, bluźnierstwami. I stąd doszliśmy do fanatyków religijnych, którzy według Salvatore mieli być tylko członkami jednej domeny, ale pomysł rozszerzył się na całą rasę, która zniszczyła swój świat i wyruszyła poprzez bezmiary wszechświata szukając nowego domu.

Karmazynowe Imperium 2 #4Trzeba ich było jeszcze jakoś nazwać. Nazwa została zapożyczona od tajskiej restauracji „Vong” w Nowym Yorku, regionu Yunnan w Chinach, znanego z herbaty, która także figurowała w menu restauracji (dodano jeszcze „u”, aby było bardziej obco) oraz nazwiska autora, którego chciano w ten sposób uhonorować. I tak oto Timothy Zahn mógł już wspomnieć w „Vision of the Future”, wydanej we wrześniu 1998 roku, że oto nadchodzą. A Dark Horse w kwietniu 1999 roku pokazać tajemniczą postać Noma Anora w czwartym zeszycie „Crimson Empire II”. I właściwie na tym zakończyła się historia obcych dla Dark Horse’a na wiele, wiele lat. Aż do roku 2009, kiedy to…

 

Wektor PierwszyNasi. Po naszej stronie stanęli do cna wyeksploatowani bohaterowie. Trzeba ich także było odświeżyć. A nic tak nie „odświeża”, jak śmierć bliskiej osoby, która wstrząsa posadami i daje nowe możliwości rozwoju bohaterów. Chciano ubić Luke’a, może i Hana (za nim ciągle ta wizja się ciągła od „Powrotu Jedi”), a może jeszcze kogoś innego. Ale George Lucas powiedział, że nie wolno (Maker czuwa i wszystko, co zasadnicze, musi zaakceptować). No to kogo? „Zabijcie psa rodziny” powiedział Randy Stradley i… zginął Chewie, co opisał Salvatore z bardzo przykrymi dla niego skutkami. No ale ktoś musiał. Także Dark Horse na tym skorzystał w serii „Chewbacca” (początek 2000 roku). A potem jeszcze pora przyszła na Anakina Solo, bo mylił się fanom ze Skywalkerem. Ale jakie to było odejście dzięki Denningowi….Poza tym przyszła kolej na nowe pokolenie i na jeszcze nowsze. Luke’a ożeniono z Marą Jade, jeszcze jeden odprysk tortu dla Dark Horse’a w postaci „Union” (1999-2000). A potem urodził mu się syn, Ben. Ale i pozostali młodzi potomkowie starych bohaterów nie próżnowali. Jaina, Jacen i Anakin. Młode pokolenie nowych Jedi. Ale i inni… Nastąpiła zmiana pokoleń.

W październiku 1999 roku na półki trafił „Vector Prime” R.A. Salvatore i zaczęło się… Przez następne cztery lata, do listopada 2003 roku, podążaliśmy ścieżkami bardzo, bardzo odległej galaktyki, rozdzieranej przez totalną wojnę rozpętaną przez okrutnego przeciwnika. Poznaliśmy nowych autorów, poznaliśmy nowe, zespołowe metody pisania powieści (z punktu A do B poprzez C). Pomysły się zmieniały, koncepcje także, a nawet całe powieści. Oprócz drukowanych powieści poznaliśmy opowiadania w formie e-booków. Ale ponad to wszystko wybijała się całkiem nowa (prawie) rasa najeźdźców, Yuuzhan Vongów, bez których nie byłoby „Nowej ery Jedi”.

[droid]
[25.03.2009]